Zdrów jak ryba – czyli podręczna apteczka podróżna

Wyjeżdżąjąc na wymarzony urlop lub weekend nie myślimy o przeziębieniach czy chorobach bo i po co. A nuż wywołamy wilka z lasu. Ale jak to mówią „przezorny zawsze ubezpieczony”. Nie raz miałam okazję się przekonać na skórze swojej czy też własnych dzieci, że nasze życzenia to jedno a życie drugie. Mieliśmy różne problemy zdrowotne m.in: udar słoneczny Szymona w Chorwacji, potworny ból gardła we Francji, silną alergię Karola w Grecji, mega poparzenie słoneczne w Hiszpanii czy też moje zapalenie pęcherza podczas powrotu z Bułgarii. Mój mąż zawsze się podśmiewał jak widział moje przygotowania do wyjazdów dotyczące lekarstw. Najpierw przegląd naszej domowej apteczki. Zawsze skutkowało to tym, że siadałam przed komputerem i zamawiałam brakujące pozycje w aptece internetowej. Pani farmaceutka nigdy nie miała wątpliwości, że czeka nas wyjazd:-). Zaopatrzona niczym lekarz wyjeżdżający na misję do krajów ogarniętych wojną czy też do dżungli amazońskiej spokojnie pakowałam wszystkie leki do kosmetyczki, która osiągała czasami rozmiary bagażu podręcznego. Po kilku wyjazdach podczas, których nic się nie wydarzyło stwierdziłam, że chyba przesadzam z tymi środkami bezpieczeństwa. Nasza apteczka przeszła metamorfozę i zaczęła się zmniejszać. Z rozmiaru XXL osiągnęła L, może M. I  to był błąd!. Oczywiście zaraz na kolejnym wyjeździe( w Chorwacji) okazało  się, że Szymon przy 40 st. upale również ma 40 st. ale gorączki. Do tego jest apatyczny i ciągle by spał. Masakra, do tego nasz dom wakacyjny mieścił się w totalnej dziurze, gdzie nie miałam pojęcia gdzie jest jakiś ośrodek zdrowia. Udało się mu zbić gorączkę po 3 dniach walki i na szczęście doszedł do siebie. Oczywiście skończył nam się w międzyczasie syrop przeciwgorączkowy ( zabrałam tylko pół butelki) i trzeba było jechać do większego miasta, żeby kupić lekarstwo. Teraz zabieram ze sobą 2 butelki, na wszelki wypadek. Co do Karola – ostatni nasz wylot do Grecji okazał się dla niego klątwą. Nie był on nigdy alergikiem, w zeszłym roku miał epizod łzawiących oczu i kataru własnie w maju i czerwcu. To wszystko. Więc pakując apteczkę do Grecji ( lot samolotem) włożyłam tak kilka podstawowych środków. Oczywiście, tym razem nie zabrałam nic na uczulenie, bo stwierdziłam, że  przecież co go może tam uczulać . Inny klimat, roślinność będzie spoko. I znowu matka narobiła! Dzieciak po 3 dniach wyglądał jakby nie spał od przylotu i grał non stop na kompie, a w międzyczasie naoglądał się romansideł  i płakał na nich jak bóbr. Potem było trochę poprawy, ale w dniu powrotu do Polski było znowu beznadziejnie.Bałam się, że w końcu wydrapie sobie te oczy. Więc znowu powtórka z rozrywki – szukamy apteki. Udało się i tym razem. Po kroplach do oczu sytuacja wróciła do normy.

Piszę to , aby Was ustrzec przed takimi niefajnymi chwilami. Czasem naprawdę warto wziąć więcej leków, które tylko się z nami przejadą niż później martwić się na zapas i szukać pomocy. Pamiętajcie, że zazwyczaj jest tak, że jak nie jesteśmy przygotowani coś płata nam figla i z dobrego humoru wakacyjnego nici. Zatem podsyłam Wam ściągę w postaci listy wakacyjnej apteczki. Jest to taka moja podstawowa wersja, w zależności do którego regionu podróżuję, czy samolotem, samochodem jest ona inna. Jeśli macie małe dzieci, chorujecie na choroby przewlekłe będzie ona jeszcze inaczej wyglądała. Ale zawsze możecie posłużyć się nią i na jej podstawie ułożyć swoją, aby później cieszyć się zasłużonym odpoczynkiem, a nie błądzić w poszukiwaniu apteki. A Wy mieliście jakieś przygody zdrowotne podczas wyjazdów? jak sobie radziliście? Czekam na Wasze doświadczenia.

lista apteczka – Pdf

lista apteczka – Word

 

Zdrowych wyjazdów kochani Wam życzę!!!

Już niedługo wrzucę ściągę dotyczącą tych najmłodszych , bo podróżówanie z maluchami, to dopiero wyzwanie:-)

 

Related posts

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.