Bułgaria – Nesebar – rezerwat archeologiczny i architektoniczny

Nesebar to miasteczko – perełka architektoniczna. Składa się on ze starej i nowej części. Oczywiście dużo ciekawsza, z duszą jest jego stara część.  Nowa wczasowa część Nesebaru posiada drobny i piękny żółto – złocisty piasek, mnóstwo hoteli, restauracji i tzw. zalewu taniej chińszczyzny, której nie brakuje też niestety w zabytkowej części miasta. To starożytne miasto ulokowane jest na małym półwyspie połączonym z lądem wąskim przesmykiem. Po drodze do starej części mijamy młyn, który jest znakiem rozpoznawczym Nesebaru. Musimy zaparkować samochód na jednym z kilku parkingów, ponieważ wjazd do miasta jest zabroniony z oczywistych względów. Dojazd mają tylko mieszkańcy oraz pojazdy dowożące różne towary do barów, sklepików. Kiedy się tam wybraliśmy było wcześnie ( koło 10-11 ), więc najpierw udaliśmy się na śniadanie do jednej z wielu restauracji. Byliśmy zaskoczeni, ponieważ było dość pusto. Kiedy  jednak skończyliśmy śniadanie i wyszliśmy, na zewnątrz był taki tłok i gwar, że trudno uwierzyć było, że to, to samo miejsce. Jeśli więc będziecie się wybierać na wycieczkę do Nesebaru koniecznie jedźcie tam rano, później tak jak w każdym turystycznym miejscu jest tłum, często ludzi, którzy sami nie wiedzą czemu tam pojechali. Chodząc po zabytkowych, wyłożonych „kocimi łbami” uliczkach możemy podziwiać domy, które są charakterystyczne dla tego miasta. Domy ” typu czarnomorskiego”. Mocno wystające drewniane, górne piętra, służące za tzw.”sypialnię” i pokoje dla gości. Tam też była kuchnia z komórką. Parter wzniesiony z kamienia wykorzystywany był na pomieszczenia gospodarcze, piwniczki, sprzęt rybacki.

Jedną z większych atrakcji miasteczka są jego zabytkowe cerkwie. Legenda głosi, że było ich więcej niż 40. To naprawdę dużo biorąc pod uwagę powierzchnię miasta. Dzisiaj, według statystyki światowej Nesebar jest miastem o największej liczbie cerkwi na głowę mieszkańca.

Świątynie są z różnych okresów historycznych i architektonicznych. Znajdziemy tam cerkwie z okresu bizantyjskiego, średniowiecza, starożytności. Możemy podziwiać m.in cerkiew „Św. Zofii”, która jest jednym z najbardziej imponujących budynków w Neseberze, cerkiew ” Św. Jana Chrzcieciela” – jedna z najlepiej zachowanych cerkwi średniowiecza, cerkiew ” Św. Paraskewy – datowana na XIII w., znana z bardzo bogato zdobionej fasady i najlepiej zachowana w całej Bułgarii! i moim zdaniem najpiękniejsza na całym półwyspie cerkiew ” Chrystusa Pantokratora”. Znajduje się ona w centrum starego miasta, zachwyca kontrastem pomiędzy białym kamieniem a czerwonymi cegłami. Posiada mnóstwo ornamentów i innych dekoracyjnych detali, które razem tworzą piękny, wizualny efekt.

 

Jeśli jednak znudzi się już Wam chodzenie i oglądanie kamienia na kamieniu , możecie poczuć trochę nowoczesności w muzeum filmu. Tak, tak, w Nesebarze znajdziecie muzeum filmu. Nie jakąś tam wielką wystawę filmowych kolekcji, ale całkiem przyjemne miejsce, w którym można obejrzeć figury np. z „Batmana”” Iron Mena”, rekwizyty z „Kronik Ridicka”, ” Harrego Pottera”, ” Władcy Pierścieni”, „Nocy żywych trupów”.  Fajne oderwanie się od rzeczywistości po kilku godzinach spędzonych na chodzeniu po cerkwiach. Miejsce na pewno spodoba się również dzieciakom, bo spotkają tam swoich bohaterów. Bilety w cenie akceptowalnej, warto się wybrać.

 

Gdy Wam „kiszki marsza zagrają” nie macie co się martwić. Dookoła jest mnóstwo restauracji, barów, lodziarni, kawiarni, na pewno każdy znajdzie tu coś dla siebie. My zdecydowaliśmy się na restaurację ” Honolulu” serwującą owoce morza, którą to znaleźliśmy w przewodniku Marco Polo. Rzeczywiście wybór był trafiony. Ja zamówiłam małże (uwielbiam!) z białym winem, a Pan Mąż raki;wziął sobie nawet dokładkę, takie były dobre. Szymon jak to na prawdziwe dziecko przystało-spaghetti, oczywiście bez sera i mięsa. Zresztą dietę miał świetną podczas wakacji spaghetti przegryzane parówkami z keczupem, lodami i batonikami. No cóż,  dobrze że babcie tego nie widziały. Dostałoby się matce:-) Ale matka też człowiek, też ma wakacje, więc i  moje dzieci zawsze mają luz na wyjazdach.

 

Pss. Niech Was nie zdziwi widok klepsydr ze zdjęciami zmarłych. Strasznie dziwne uczucie jak z nekrologu spogląda na Ciebie uśmiechnięta twarz np. 35-latka, albo co gorsza dziecka:-(

 

Related posts

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.